Michał Lewandowski, komentator TVP Sport: Zaprocentowała współpraca z Navratilovą

| Autor:

Krótka piłka z Michałem Lewandowskim, byłym tenisistą, a obecnie komentatorem TVP Sport. W czym pomogła Navratilova? Jak rysuje się przyszłość kobiecego tenisa? Lewandowski zgodził się odpowiedzieć na trzy pytania dotyczące gry mistrzyni WTA Finals, Agnieszki Radwańskiej.

Radwanska 005
Christopher Johnson /flickr.com / CC BY-SA 2.0

Agnieszka zaczęła sezon fatalnie, a teraz na koniec osiągnęła historyczny sukces. Jak Pan sądzi, co się stało na koniec, że ona tak odpaliła? Może przy jej konstrukcji fizycznej powinna przygotowywać się na konkretny turniej na przykład pod koniec sezonu?

– Uważam, że to co stało się na kortach trawiastych, czyli jej ulubionych, dało taki bodziec do lepszej gry i od tego właściwie wszystko się zaczęło, po tym trudnym sezonie na kortach ziemnych. Myślę, że to jest przede wszystkim praca Tomka Wiktorowskiego, Dawida Celta, którzy cały czas pracowali nad tym, aby Agnieszka się przełamała. Ta praca dała w końcu efekt. Trudno jest się w tenisie skupiać na jednym turnieju, niestety, ten kalendarz rozgrywek jest tak skonstruowany, że trzeba grać właściwie tydzień w tydzień. Dołożyłbym tutaj jeszcze to, co działo się na początku roku, moje osobiste zdanie jest takie, że ta współpraca z Martiną Navratilovą też zaprocentowała, tylko po prostu później. Taki autorytet jaki miała Martina, to co mówiła Agnieszce na korcie. Polka pewnie potrzebowała czasu na to, żeby to wszystko przetrawić i zrozumieć.

Właśnie chciałam do tego nawiązać, że Navratilova cały czas próbowała namówić Agnieszkę do tej gry ofensywnej, ale się nie udawało. Jak Pan myśli, czy to procentuje już na przyszłość i zmieni się w jej grze?

– To już widać u Agnieszki, że to zaprocentowało, ta aktywność, nie tylko czekanie na błędy rywalki, ale właśnie taka bardzo aktywna gra, dokładanie tych punktów wygrywających od siebie. Nie ma mowy teraz o zmianie profilu gry, Agnieszka jest królową defensywy i tak pewnie pozostanie. Natomiast to, co się dzieje w cyklu, powoduje, że trzeba się rozwijać, szukać nowych rozwiązań i dlatego ten ruch z Martiną uważam za bardzo słuszny.

Kvitova, Muguruza, Halep… Wszystkie te zawodniczki grają siłowo i zostały pokonane przez Radwańską. Nie uważa Pan, że jednak za wcześnie ogłoszono kres gry taktycznej? Może kolejne zawodniczki powinny iść tą drogą?

– Tu do tego grona bym jeszcze dołożył takie tenisistki jak chociażby Roberta Vinci, która była sprawczynią mega sensacji w wieku trzydziestu kilku lat, z tym swoim właśnie też tenisem delikatnym, powiedziałbym slicem backhandowym była w stanie pokonać wielką Serenę Williams, więc można. I to jest właśnie fajne, że nie tylko te siłowo grające tenisistki są w stanie wygrywać, ale też pokroju Radwańskiej, Vinci, Carli Suarez Navarro, no i jeszcze kilka by się znalazło. Nie liczyłbym tutaj na zmianę pewnych tendencji, będzie przybywać cały czas tenisistek grających bardzo mocno. Natomiast to będą cały czas rodzynki, jeśli chodzi o takie tenisistki jak Radwańska czy Vinci.

ROZMAWIAŁA KATARZYNA WILMIŃSKA

Udostępnij:

Komentarze (1)

  1. wzx,

    Odpowiedz

    Lewandowski bredzi, Navratilova próbowała nauczyć Radwańską bardziej ofensywnego stylu, ale nic z tego nie wyszło, w tym turnieju Aga zagrała jak za dawnych lat, czyli genialnie w defensywie i właściwie bez błędów własnych, co w połączeniu z tym, że nie trafiła na będącą w dobrej formie ofensywną rywalkę zaowocowało sukcesem, który już wcześniej mogła osiągnąć na którymś z turniejów wielkoszlemowych, gdyby miała więcej szczęścia

Dodaj komentarz